Sobotnie zakupy, zapełniły moją nową lodówkę. Mam w swojej dzielnicy targ, gdzie dostaję najlepsze, najświeższe warzywa, owoce, wędliny, sery i przyprawy. Tak bynajmniej twierdzą znajomi, którzy też tam robią sprawunki. Uzmysławiam sobie, że takie zakupy stają się dla mnie przyjemnością, a może nawet odpoczynkiem. Chodzę, próbuję, wącham, dotykam, rozmawiam. Każdy zachwala produkt na swój sposób. W końcu wybieram najlepsze według mojego uznania. I tak do następnej soboty mam spokój.
Zamówione książki zostają przysłane. Cieszę się, bo pogoda za oknem sprzyja, aby udać się nad brzeg Sekwany i spędzić miło czas z Wojciechem Cejrowskim, który dzielnie przeciera szlaki w Ameryce.
Po przeczytaniu książki lubię mieć świadomość, że warto było wydać pieniądze. I tak jest tym razem. Autor nie zawodzi. To były dobrze spędzone, wykorzystane godziny. Pomimo tego, że nie przepadam za książkami podróżniczymi, przygodowymi to nie wahałem się ani chwili przy zamawianiu.
Prędkość czytania jest równa tej, którą osiąga spadająca z drzewa małpa trafiona strzałką. Prawdziwa uczta.
niedziela, 1 czerwca 2008
Gringo
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

11 komentarzy:
no proszę-i zakupy mogą być odprężające,zresztą wiem to ze swojego doświadczenia:)choć zdarza się,że jest dokładnie odwrotnie,,
,zastanawiam się z jaką prędkością spada małpa z tego drzewa?:D
halo ... :)-)
tak Cejrowski pisze doskonałe książki ... szczególnie w oprawie dla czytelnika ,który wcale nie musi uwielbiać podróży w głąb buszu .. przeczytałam od dechy do dechy zaśmiewając się ... programy też polecam ...
ps.dzień dzieck a... aaaaaaaaa... sieci nie było .. po burzy ...
a ja zaczytywalam sie wczoraj w esejach na temat tworczosci Miłobedzkiej
jimmy .. ten obraz o tych warzywach i owocach .. to jak z miasta aniołów.. -)
Gringo pocztmen -)
Koło mnie też jest takie targowisko. I sobotnie poranki stały się niemal celebracją chwil na nim. Uwielbiam to :)
Gringo ... opuściłeś się czy jak ... w interpretacjach -)
wracaj już z tego targu ;-)
,,,kurcze porwali Cię na tych zakupach,,-czy może ktoś(czytaj ktosia) Cię kupił,,,?hmmm,? :)
Takimi zakupami potrafiłabym się delektować...
Pozdrawiam.
Ktoś tu nie zna znaczenia słowa "bynajmniej" i używa go niepoprawnie, co daje niezwykle komiczny efekt dla osoby, która jest bardziej w tej kwestii uświadomiona.
Nie będę taka i powiem ci, że tam powinno być "przynajmniej", bo "bynajmniej" w tym kontekście nie pasuje bynajmniej :P
No ale na usprawiedliwienie: byłeś blisko - brzmienie zadziwiająco podobne :)))
Prześlij komentarz