środa, 28 maja 2008

Powolny upływ czasu.

***

Rozpakowuje swoje życie z kartonów, worków i zapełniam nim wszystkie kąty. Perfekcyjnie ustawiam każdy mebel, tam gdzie jest jego miejsce. Sprawdzam każdy wariant, aż wybieram najlepszy. Oddaje się temu z pasją. Sprawia mi to ogromną przyjemność.

TaJedyna dostaje papiery rozwodowe. Przyjmuje to z wysoko uniesioną głową, tak jakby chciała zobaczyć co jest ponad chmurami. Nie ma żadnych pytań. Wie, że ta decyzja wisiała już nad nami i ktoś musiał zrobić ten pierwszy krok. Mam wrażenie, że jest mi za to wdzięczna.

Paryż opanowały tłumy kibiców. French Open na kortach Rolanda Garrosa. Dyrektorka, wielka fanka tenisa, zdobywa bilety dla kadry zarządzającej. Będę mógł obejrzeć półfinały i finał. Chciałbym zobaczyć w nich Agnieszkę Radwańską.

Sophie. Kobieta o ciepłym głosie, podająca mi najlepszą kawę i croissanty daje o sobie znać. Wybieramy się na spacer. Spokojnie, nigdzie się nie spiesząc, rozmawiamy.
Opowiada o studiach, rodzinie, swoich byłych mężczyznach. Pokazuje mi Paryż swoimi oczami.

Zamawiam książki. Nie mam już czego czytać w czasie stania w korków a i bezczynne leżenie w wannie zaczyna mnie nudzić.

32 komentarze:

Anonimowy pisze...

nie bylabym soba gdybym nie spytala, jakie ksiazki zamowiles:)

Anonimowy pisze...

Uwielbiam wszelkiego rodzaju remonty, te gruntowne i te oparte na małych przemeblowaniach.

Wiem, że może nie powinnam zadawać tego pytania. Ale najwyżej nie odpowiesz. A Ty nie masz za złe TejJedynej tą wdzięczność?

Opiszesz kiedys Paryż Twoimi oczami? Nigdy tam nie byłam...

ropucha pisze...

oczyma wyobraźni widzę cie spoconego i klnącego pod nosem dlaczego te meble takie ciężkie i dlaczego nie chce stać tam gdzie powinny heh tak mnie naszło jakoś po przeczytaniu tego postu :) taki żart :)

rozwód hmm na romansach sie nie znam na rozwodach tym bardziej..chwalisz sie czy żalisz?

kobieta o ciepłym glosie wiec nasz ostry "odświętny" seks będzie teraz bardziej powszedni

wanna lubię bezczynne leżenie w gorącej wodzie nie muszę czytać nie muszę myśleć nie muszę nic...taka błogość nicości,niebytu :)

Anonimowy pisze...

Zasłuchujesz się w ten ciepły głos :) Miło.

,,,,,,,,,,,,,,,,,, pisze...

proszę bardzo ....

myśliuczesane

Anonimowy pisze...

polifoniczna - 2 W. Cejrowskiego : Gringo wśród dzikich plemion i Rio Anaconda

mojra - Ja na szczęście remontu robić nie musiałem, bo tego akurat nie lubię. Ale nadawanie życia pustym ścianom - jak najbardziej :-)

Paryż opiszę.

Myślałem, że z nas dwojga, Jej bardziej zależy na tym małżeństwie, dlatego też moje zdziwienie było duże, kiedy przyjęła to ze spokojem. Ale nie, nie mam Jej za złe tego. To był dobry, przemyślany ruch. Tak mi się bynajmniej wydaje.

ropucha - Zgodzę się z jednym. Kląłem jak szewc. Po Polsku, więc nikt i tak nic z tego nie rozumiał.

Ani chwalę, ani żalę. Ekscytuje się tą chwilą.

Robię wszystko, żeby tylko seks nie stał się powszedni. Bo to przecież wieje nuuudą :-)

26-latka

Tak. To orgazm dla mych uszu :-)

nikt

:-))

Anonimowy pisze...

Zawsze marzyłam o Paryżu, o tym by go odwiedzić, ale niestety są to tylko moje marzenia.

emilly pisze...

nie lubię wanien..

,,,,,,,,,,,,,,,,,, pisze...

przeprowadzałam się już tyle razy , że bynajmniej w tym jestem ponad przeciętną ...

miłego wieczoru ...

czasem bałam się jedynie że rzeczy będą mi przypominały ... na szczęście z tego też się wyzwoliłam ... nigdy nie zabierałam wspólnych fotografii było prościej

xRes pisze...

Cholera - zawsze byłem ciekaw jak to jest "toczyć życie" w Paryżu. No i lubię tenisa. Ciekawe...

Anonimowy pisze...

Juz siebie widze po trzecim rozwodzie, w nowym mieszkaniu, z potarganym Galczynskim w kacie, psem ''Wlodkiem'' na kanapie i roletami w kolorze green.
Moj pierwszy rozwod chcialabym aby odbyl sie w Warszawie, drugi w New Yorku, a trzeci w Krakowie.

Byc moze nie bedzie ich w ogole. Bede wiecznie dzikim singlem- Slizcna Panienka z przetargu.

Pozdrawiam

xxxx pisze...

przestawianie,ustawianie-jeszcze jak jakiś mebel ma opory,wrrr-kurwicy można dostać,,,-ale czasami dla końcowego efektu warto pokurw,,,, by później "czuć się u siebie"
,,,rozwód-coś się kończy,by zaczęło się coś nowego,może piękniejszego,,-powiało romantyzmem?-osobiście nie sprawdziłem i nie sprawdzę,ale czasami tak w życiu bywa..
,,tenis-nie przepadam,ale Agnieszkę w finale obejrzałbym
,,Sophie-,,nic nie napisze-a może,,?kuźwa,bo znów powieje romantyzmem-:P,,
,,bezczynne leżenie w wannie-nie mój klimat,,
,,długi wpis??? :D,no sorry :D

Anonimowy pisze...

camilaanna - Przecież marzenia się spełniają, więc w czym problem ? :-)

emilly hush - Wanny nie są wcale takie złe. Przekonałem się do nich, choć nadal częściej korzystam z prysznica. Przynajmniej jest to jedno z niewielu miejsc, gdy ktoś/coś na mnie leci ;-)

mysli uczesane - Ja ma w swoim życiu trzy przeprowadzki. Mam nadzieje, że ta będzie ostatnia.

Traktowałaś przeprowadzki jako ucieczkę od czegoś/kogoś ?

xres - Tak jak w Polsce, Berlinie, czy Londynie. Ta sama proza życia - praca, dom, praca, dom + odrobina przyjemności i relaksu weekendowo. A tenisa nie lubię, co nie oznacza, że nie mogę pójść i popatrzeć.

sliczna panienka - Daleko wybiegasz w przyszłość z tym trzecim rozwodem. Ja siebie jeszcze nie widzę po pierwszym, choć mam wrażenie, że moje dotychczasowe życie nie ulegnie znacznej zmianie.

krasnal Z tym rozwodem trafiłeś w samo sedno. Oprócz romantyzmu to zawiera jeszcze starą, dobrą prawdę.

Długie wpisy są mile widziane :-P

Anonimowy pisze...

ja jeszcze nie rozpakowałam swojego życia z kartonów. tak nie do końca. od miesiąca mieszkam w nowym miejscu, nie umiem go oswoić.

Anonimowy pisze...

Woow to już orgazm - to nawet nie poważnie, to po prostu rozkosznie :D

,,,,,,,,,,,,,,,,,, pisze...

rozwód.. no cóż na początku wkraczamy w nowy świat .. który ma być podbno taki do końca .. potem przychodzi refleksja z różnych powodów ... i nagle stajemy na rozwidleniu .. w lewo staniesz w miejscu , a może upodlimy ten świat jeszcze bardziej .. w prawo to krok do wolności jakże piękniejszej i barwniejszej ...
W moim przypadku ... wybrałam to prawo .. bo ile można kogoś uleczać swoją nadzieją i miłością ...
Po rozwodzie ...
po bywa różnie .. w moim wypadku najszczęśliwszy dzień w życiu a potem potem musiałam się dzwignąć z tej urazy .. (chodzenie do psychologa nie było w modzie)
i mimo że mamy wrażenie że zaczynamy coś nowego czy tego cchemy czy nie trzeba i tak uważać żeby nie utonąć ... zachłystnąć się tą wolnością ...

Przeprowadzałam się z 11 razy .. jakby szukając swojego miejsca na ziemi ... a może dlatego że miejsca z czasem stawały się niespokojne i duszne ... 11 razy nie oznacza 11 związków -))
chyba nie dałabym rady -))
może od dziecka byłam takim podróżnikiem ..
i myślę że z moją niespokojną duszą ciężko będzie znaleść ten właściwy kawałek ziemi ...
cóż z pewnymi rzeczami wystarczy się pogodzić .. po jest łatwiej ....

z czym się pogodziłam .. to może kiedy indziej ....


jimmy życzę Ci aby Twoja droga była łatwiejsza ale żeby była przeżyciem nie wegetacją ..:)
s

Anonimowy pisze...

Teraz juz byle do przodu :)

Czekam na Paryż w Twoich oczach :)

Anonimowy pisze...

myśli uczesane - To Ty chyba jesteś prawdziwą rekordzistką w przemieszczaniu się i budowaniu nowego gniazda :-)

Ja słyszałem, że nasze miejsce jest przy osobie, którą się kocha.

mojra - Byle z górki niż pod górkę.
Paryż będzie. Już niedługo :-)

26-latka - Nie trudno się z Tobą nie zgodzić :-)

Anonimowy pisze...

gniazdo .. no cóż gniazdo kojarzy mi się z miejscem gdzie ciężko je opuścic ... chyba ze względu na obawę przed nicością .. myśli uczesane przemieszczało się wraz z tobołkami tam i tu ... teraz mam obraz gór przed oczami ... i tu już pozostanę ....
...gniazdo powinno się kojarzyc z kochaną osobą ... masz rację ...

Anonimowy pisze...

Zazdroszczę Ci tych polskich gór...

Anonimowy pisze...

Jestem tu nowa i podpatruję jakie rozwiązania daje ten blog. Więc mam nadzieję, że nie masz mi za złe "kradzież" pomysłu z wytłuszczaniem nicków w odpowiedzi. To sprawia komentarz czytelniejszym.

Co prawda nie wiedziałam jak to zrobiłeś, bo na języku HTML to ja się nie znam w ogóle, ale jestem dociekliwa. No i znalazłam :)

Anonimowy pisze...

hm duże dłonie ......-)

ropucha pisze...

gniazdo dom to tylko miejsca my je czynimy naszymi,my i osoby z którymi chcemy by były nasze...
z kimś z kim jest nam dobrze bezpiecznie i po prostu ciepło możemy mieszkać nawet w "kartonie pod mostem" i tez będzie cudownie czyż nie...

nie brać tego "kartonu" zbyt dosłownie :P:P:P

Anonimowy pisze...

kiedyś w podstawówce budowało się domek z kartonu .. okienka się wycinało , firaneczki ... okienka miały okiennice ... w środku podział na pokoje ... jakiś misiu miniaturowy ... i balkon z którym zawsze mialam problem bo mi odpadał -)

ps. pani żabko ... ale jak uwierzyć że taki obraz szczęścia będzie na zawsze.. ... nie ma słowa na zawsze istnieje jedynie w naszej podświadomości dla własnego uspokojenia...

miłego dnia ...

ropucha pisze...

w całej swojej naiwności nadal w to wierze...ze jednak na zawsze to nie twór tylko i wyłącznie naszej podświadomości (wyobraźni)

,,,,,,,,,,,,,,,,,, pisze...

myszy harcują , a kocur?

nie żebym się dziś nudziła w pracy .. ale nic się nie dzieje... -)

Anonimowy pisze...

Poluje na myszy :-)

,,,,,,,,,,,,,,,,,, pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
,,,,,,,,,,,,,,,,,, pisze...

dlaczego?bo głuptas czasem jestem jak mam takie sfiksowane myśli ;)

ps.dla mnie jakaś tłusta z ketchupem .. albo w majonezie ;)

Anonimowy pisze...

myśli uczesane - "dlaczego?bo głuptas czasem jestem jak mam takie sfiksowane myśli ;)" - Do czego to ? :-)

,,,,,,,,,,,,,,,,,, pisze...

przeczytaj na moim blogu :)post 30.05.08 dzień nie wieczór

Anonimowy pisze...

dzień dobry.
najlepiej jeszcze zdjęcia z Paryża:)
pzdr
By