wyszedłem nago na balkon. było to niezapomniane przeżycie. lekka bryza owinęła mnie jedwabna pieszczota i przypomniało mi sie, ze to przy takiej pogodzie jako małolat całowałem sie z dziewczynkami na parkowych ławkach. wtedy rozejrzałem sie wokoło w poszukiwaniu nieletnich par korzystających z późnej godziny aby przeżyć ich własny intymny sen nocy letniej. nie było nikogo i w tym momencie po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, że to nie mój kraj, nie mój świat, a w żyłach pozamykanych w tych domach ludzi płynie nie moja krew.
środa, 21 maja 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

8 komentarzy:
pozorna hermetyczność. wszędzie jest tak samo.
selena
Można się zaziębić, lumbago dostać, albo korzonków. O ile to nie to samo.
dystans - Na coś trzeba i tak umrzeć. Ale za to jaka jest to frajda dla ciała i zmysłów.
Noc ukrywa w sobie wiele realnych wspomnień, ale też bywa brutalna w swym dosadnym odczuwaniu... A nagość czyni nas jeszcze bardziej bezbronnymi...
Noc ma w sobie taką magiczną intymność...
kiedy patrzę na ciszę w okół mnie na pola bezwiednie szarpane wiatrem ... trawy tańczą tam i tu bez końca jakby kołysane miłosną powieścią ... niestety ... już nie ma tego czego szukasz tak zwanej miłości do końca bez końca ... to bajeczka ... na dobranoc ... spojrzec na kogoś i wiedziec że w tym jednym spojrzeniu chce się byc do końca z tym jedynym .. wyśnionym obrazem... Chciałabym byc tą trawą i jestem tam w środku ... tylko rzeczywistośc jest inna niż ja ...
http://pl.youtube.com/watch?v=QiYqYPEXsJU&feature=related
miłego słuchania
nikt - Dziękuje za piosenkę. Znam ją. Zdarza mi się "katować" nią od czasu do czasu.
Prześlij komentarz