źle spałem, boli mnie głowa, bolą mnie myśli o tym, że już nie jest tak jak było, że coś zgubiliśmy wiecznie poganiani przez czas. za plecami mamy "miłość do końca życia", która zwykła jest trwać dwa lata, burząc i przestawiając elementy naszych światów jak tornado. dziś zbieramy po niej resztki, czułość i przywiązanie- jeszcze cieple konsekwencje-nie przeszkadzają nam w skrupulatnym odłożeniu na swoje miejsce egoizmu, w powolnym odbudowywaniu siebie coraz bardziej osobno.
słowo"kocham cię" jeszcze mieszka miedzy nami, coraz bardziej przezroczyste, trudno je czasem odnaleźć pośród codzienności, słowo kocham cię którego znaczenie o niewyraźnych kształtach nabiera ciężkiego odcienia przynależności.
moje "kocham cię" jest letnie i to co sie za nim kryje to kilka telefonów w ciągu dnia, i całowanie jej na dobranoc gdy co wieczór zasypia w innym pokoju.
środa, 21 maja 2008
czasami nie wierze już w nic
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

6 komentarzy:
"spałem źle, ona spała źle, pełne porozumienie", tak mi się skojarzyły słowa Świetlickiego.
nie ma chyba nic gorszego niż letnie "kocham cię".
letniosc, robienie czegos na pol gwizdka...
to juz wole NIC
polifoniczna - Pewne rzeczy nie są takie proste jak się wydają na pierwszy rzut oka.
jeżeli oboje jesteście zgodni co do tego ze uczucie odchodzi nie lepiej powiedzieć sobie cześć..reanimowane na sile może wyrządzić o wiele więcej szkody niż świadome rozstanie..tylko na koniec nie mówicie sobie...zostańmy przyjaciółmi..to jak obustronna kastracja
tak zostanie pustka ból ale banalne "czas leczy goi rany" chyba po raz kolejny sie sprawdzi...
chyba ze to ja dziś mam kiepski dzień i dosyć specyficznie odbieram słowo pisane..
jim ma racje, nic nie jest takie proste.
Ja to swiadomie sie wszedzie pcham.Z milosc do pchania sie w milosc, jakos tak mialo byc.
Dzis czekam na telefon, doslownie maja mi oswiadczyc, czy pchac sie dalej, czy schowac sie w jakiejs mrocznej Tunezji, albo Krakowie.
Prześlij komentarz